Godzina adaptacyjna w żłobku za nami, ja przerażona, Karol nie potrafi mi powiedzieć jak on to zniósł. Wrócił zmęczony. Dziś dwa sukcesy, zasnął sam w łóżeczku, i w południe i wieczorem, bez kołysania, bujania i cudowania... jutro znów nierówna walka ze światem przed nami. Czasami się zastanawiam po co ja się tak szarpię, o ile lepiej byłoby wrócić do domu, zrezygnować z pracy i być dla Karola, może mielibyśmy mniej pieniędzy, ale czy one są najważniejsze? Praca, w której najważniejsza jest kasa, nie moja tylko roszczeniowych ludzi, w której tylko mocno Poszkodowani nie wydzwaniają i nie krzyczą... tym pomagam, z pasją, empatią, całą sobą, odchorowując później ich sprawy... ile energii zabierają Krzykacze, Oszuści i ci, którym się wydaje że pieniądz jest najważniejszy... Praca z której odeszło już tyle ludzi, praca której za dużo z siebie daję, i nic w zamian nie dostaję... nie ma motywacji, żadnej już ... celem jest aplikacja, nadal nie wiem która, a zostały jeszcze tylko 2 dni na wybór czy adwokacka czy radcowska?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz