już jutro o tej porze będzie trwał egzamin, czym bliżej do niego, to sama nie wiem czego chcę i oczekuje, bo czy to na pewno jest przepustka do lepszego świata??? o ile lepiej byłoby mi spełniać się w roli mamy, tydzień choroby Karola, kiedy ciągła walka z gorączką, kaszlem i zielonym katarem były priorytetem dalekim od wszystkich aktów prawnych, których treść powinnam znać zweryfikowały moje oczekiwania, bo to chyba nie marzenia, raczej obrany cel, plan, bo ja nie potrafię żyć jak czegoś nie wymyślę...
piątek, 27 września 2013
wtorek, 24 września 2013
4 dni
do egzaminu, który wydaje się być bramą do lepszego życia... ale czy na pewno, w świetle ostatnich zmian, przeziębienia Karola... czy ja tego chce... czy umie wszystko, nie sądzę, coraz bardziej się zastanawiam nad tym wszystkim... wczoraj z tym co związane z prawem karnym, wygrały racuchy z bananami i malinami dla chorego dziecka. O ile bardziej byłabym spełniona gdybym cuda dla niego mogła czarować, z drugiej zaś strony nie mogłabym siebie realizować. Konflikt to interesów ogromny... Karol dzieckiem jest tu i teraz, wyrośnie z tego i mnie nie będzie potrzebował, a ja potrzebuje ciągle czegoś, gonię, biegnę, teraz każdą chwilę wolną, pomiędzy kolejną dawką antybiotyku a gorączką poświęcam nauce, tylko czy można to wszystko ogarnąć w 4 dni...???
środa, 18 września 2013
coraz bliżej... za dni 10
a ja już nie mogę ... brakuje sił i wytrwałości, bo wiem że i tak za mało czasu poświęciłam projektowi - aplikacja. 28.09.2013 r. zbliża się nieuchronnie i trzeba będzie walczyć... w tej nierównej walce. Kodeksy, konstytucja, ustawy, pamięciówka...a za chwilę wszystko znów się pozmienia... beznadziejnie to jest zorganizowane. Dni niewiele zostało, trzeba zawalczyć, więc do nauki by dnia nie stracić... w przepisach utknąć na jeszcze ponad tydzień, by chwilę oddechu złapać i ryć dalej...
piątek, 6 września 2013
kiedy przychodzi a może nadchodzi sobota
... jest tyle do zrobienia. Jutro Karol ma przerwę od żłobka... 5 dni za nami, pełnych stresów, łez, choć nadszedł przełom... i od wczoraj nie było już tak łzawo. Dziś robię podsumowanie i idę dalej planując sobotę, by wszystko się udało. Punkt pierwszy uczyć się, punkt dwa, uczyć się i punkt trzeci nauczyć się. Wiele jeszcze przede mną a egzamin za 22 dni. Może jutro Poluś otrzyma nowe życie, i wróci. Nadal nie stać mnie na samochód i nie mam pomysłu co zrobić by to się zmieniło, w lotto nie udało się wygrać, przychody ponad te wynikające ze stosunku pracy nie nadejdą... celebrytką ani twarzą znanej marki nie zostanę, a szkoda, bo jeżdżące, nie wymagające nakładów, kobiece auto na pewno bym przygarnęła, cóż marzyć każdy może ... i na tym się moje marzenia kończą. Może kiedyś, może się jakimś cudem uda, że pojawi się moje własne auto, że po zdzieraniu się na maksa coś się zmieni. Że fałszywych i wampirów energetycznych się pozbędę. Że zacznę żyć, i skupiać się na tym co istotne i ważne... Na razie czekam, na jutro, na dzień z Karolem, na piaskownicę, gotowanie obiadku, zabawy, spacer, spokojną popołudniową drzemkę Karola, na to żeby być mamą, a nie pracownikiem wyrobnikiem, niewolnikiem. Nie docenianym za szarpaninę. Być dla dziecka, które doceni to że mama jest tylko dla niego, po tygodniu walki z wiatrakami. Jeszcze tylko trzy skargi do Biura Rzecznika Ubezpieczonych i może przestanę myśleć o pracy i spokojnie skupie się na nauce... na razie żyje wspomnieniami beztroski, to na trochę dało energii do walki, pracy i życia.
środa, 4 września 2013
3 lata za nami
dziś 4.09.2013 r., 3 lata temu był ślub, radość, wesele... dziś nie było świętowania, czas dla siebie obiecaliśmy sobie znaleźć w sobotę. Dziś były rozmowy prawie nocne, o tym co dzieje się, a jest tego sporo. Żyjemy adaptacją Karola w żłobku, i to pochłania nas najbardziej... nasz maluch też przytłoczony tym wszystkim, w tle moje zepsute auto obok wszystkiego innego. Pracy, nauki do egzaminów ... wakacje wcale nie dały odpoczynku, powrót do pracy przytłoczył. Nikt nie szanuje tego co robię, nie docenia... brakuje mi sił. Gdybym mogła zrezygnowałabym z pracy by być z Karolem, ale nie mogę - czynnik materialny. Nowelizacja prawa pracy, wydłużone urlopy macierzyńskie? Dla kogo? Może tak ktoś pomyślałby o dopłacie do niani? żłobku przyzakładowym? Dał podwyżkę, bym nie musiała się martwić, bym za uczciwie wykonywaną pracę mogła dostać należną zapłatę? Mogła spokojnie budować dom, zmienić samochód, który zniszczyło codzienne 100 km dojazdu do pracy? Czy kiedyś ktoś to doceni, popatrzy na wszystko rozsądnie? Wynagrodzi?
wtorek, 3 września 2013
2003
wówczas myślałam, że skończył się świat, mój świat... przez te 10 lat wiele się zmieniło... Karol wypełnia ten świat, jest jego częścią największą. Debiut w żłobku dostarcza stresów i łez. Przed nami chyba długie dni adaptacyjne. Wczoraj nie zjadł obiadu, dziś płakał. Jutro dzień trzeci...
niedziela, 1 września 2013
brak sił
... a przede mną miesiąc mega wysiłku. Jutro Karol debiutuje w żłobku, boje się i o niego i o siebie. Dziś okazało się, że Poluś nie naprawiony, i skrzynia jest od benzyny a nie od diesla, na dodatek nie działają hamulce... brak słów. I sił. Czasami mam dość, bo ile można się tak szarpać. Pracuje, tyram a nie mogę po prostu iść i kupić samochodu, w lotto też nie udaje się wygrać. Budowa domu stanęła w miejscu. Mieszkanie znów do wynajęcia. Jak się sypie to wszystko po kolei, niby po latach chudych następują obfite. U mnie to ma przełożenie na miesiące. Rok temu było to samo, szło lawinowo. Wrzesień 2013 ma być lepszy. A początek już się zapowiada fenomenalnie, żłobek Karolka, naprawy Polusia i ... się okaże co dalej. Dziś dopiero 1.09. i zgubiłam swoją magiczną bransoletkę ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

