wtorek, 24 września 2013

4 dni

do egzaminu, który wydaje się być bramą do lepszego życia... ale czy na pewno, w świetle ostatnich zmian, przeziębienia Karola... czy ja tego chce... czy umie wszystko, nie sądzę, coraz bardziej się zastanawiam nad tym wszystkim... wczoraj z tym co związane z prawem karnym, wygrały racuchy z bananami i malinami dla chorego dziecka. O ile bardziej byłabym spełniona gdybym cuda dla niego mogła czarować, z drugiej zaś strony nie mogłabym siebie realizować. Konflikt to interesów ogromny... Karol dzieckiem jest tu i teraz, wyrośnie z tego i mnie nie będzie potrzebował, a ja potrzebuje ciągle czegoś, gonię, biegnę, teraz każdą chwilę wolną, pomiędzy kolejną dawką antybiotyku a gorączką poświęcam nauce, tylko czy można to wszystko ogarnąć w 4 dni...???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz